Dlaczego mężczyźni wywołują wojny?

Ponad 99% wojen w historii wywołali mężczyźni. Jest to fakt tak oczywisty, że z reguły się nad tym w ogóle nie zastanawiamy. Warto to przemyśleć i wyciągnąć wnioski na przyszłość, aby uniknąć kolejnych konfliktów zbrojnych. W przyrodzie tylko samce biją się o miejsce w hierarchii i władzę, czyli o samice i pożywienie. W walkach tych wygrywają najzdrowsi i najsilniejsi. Mężczyźni stanowią 90% zabójców i w 80% są ofiarami zabójstw. W policyjnych statystykach, posiadanie chromosomu Y o 828% zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy.
W skomplikowanym współczesnym świecie społecznym metody walki o władzę zmieniły się. Rywali nie pokonuje się już siłą, jak w dawnych czasach, ale przy użyciu pistoletów, bomb, trucizn, kłamstw, szantażów, dissów (obraźliwych rapowanych piosenek), prawników, argumentów w debacie, wykształcenia, lepszych ofert przetargowych i pieniędzy (choć to w istocie to samo, co władza). Gdyby Hitler i Stalin pokłócili się po pijaku w pubie, prawdopodobnie wdaliby się w bójkę i to byłby koniec historii. Jednak wspomnieni rywale posiadali władzę, więc nie musieli zwalczać się osobiście, ale mogli posłużyć się cudzymi rękoma. Mieli też możliwość użyć zabawek dla dużych psychopatów, np.: czołgów, bombowców i rakiet.

Władza jest szczególną pokusą dla samców z defektami i kompleksami, którzy w normalnej plemiennej walce nie mieliby szans. Weźmy dwa klasyczne i najprostsze przykłady mężczyzn, którzy w swoim czasie mieli największą władzę na świecie i jednocześnie byli największymi zbrodniarzami. Hitler był słaby i miał różne choroby genetyczne, ponieważ jego rodzice byli kuzynami. Dodatkowo na froncie I wojny światowej został ranny w krocze. Stalin chorował na ospę, po której zostały mu blizny na twarzy. Przeżył też wypadek w dzieciństwie, po którym jego lewa ręka stała się niesprawna i krótsza od prawej, dzięki temu uniknął służby wojskowej. Zarówno Hitler, jak i Stalin dorastali w biedzie i znęcali się nad nimi ojcowie. Gdyby nie władza ci dyktatorzy nie mieliby szans na szacunek społeczny i imponowanie kobietom. W praktyce, Hitler otrzymał kilkadziesiąt tysięcy listów miłosnych od wielbicielek, to rekord i więcej niż muzycy z The Beatles razem wzięci.

Jednak, warunkiem koniecznym by zostać kimś kto wywołuje wojny, jest psychopatia. Tylko ktoś kto nie ma empatii, współczucia i wyrzutów sumienia może wymyślić i wprowadzić w życie nowy konflikt zbrojny. Dla psychopatów te odczucia są nieosiągalne, jak dla daltonisty zobaczenie koloru czerwonego. Gdy pokażemy takim osobom np. film z torturowaną osobą w ich mózgach nie pojawi się żadna reakcja emocjonalna, takie cechy występują u ok. 2% społeczeństwa.

Są dwa skuteczne sposoby zapobiegania wojnom:
– Skanowanie mózgów rezonansem magnetycznym i sprawdzanie reakcji na cudzą krzywdę u kandydatów na zwierzchników sił zbrojnych.
– Wysyłanie kobiet do negocjacji pokojowych.

Źródła:
– Marcin Rotkiewicz, „Niezbędnik inteligenta”, 2/2021, „Dlaczego bonobo wolą pokój i seks zamiast zabijania?”, s. 53.
– David Eagleman, „Mózg incognito”, Carta Blanca, Warszawa 2012, s. 210-211.
– Robert D. Hare, Psychopaci są wśród nas, wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 49-51.

 

Komentarze