Co 12. próba reanimacji pacjenta kończy się doświadczeniami śmierci klinicznej, tzw. NDE (Near Death Experience). Dzielą się one na pozytywne (98%) i negatywne (2%).
Co 12. próba reanimacji pacjenta kończy się doświadczeniami śmierci klinicznej, tzw. NDE (Near Death Experience). Dzielą się one na pozytywne (98%) i negatywne (2%).
W 1980 roku w magazynie „Science” ukazał się artykuł „Czy mózg jest rzeczywiście potrzebny?”, w którym lekarz John Lorbert opisuje swoje wyniki badań. Miał on pacjenta chorego na wodogłowie, jego czaszka w 95% wypełniona była płynem mózgowo-rdzeniowym, grubość kory mózgowej wynosiła mniej niż 1 milimetr (u normalnego człowieka ok. 45 milimetrów), a waga jego mózgu wynosiła ok. 100 gramów (u normalnego człowieka ok. 1300 gramów). Człowiek ten funkcjonował normalnie, mało tego, miał ponadprzeciętne IQ wynoszące 126 i tytuł magistra z matematyki na uniwersytecie w Sheffiel.
Kim bylibyśmy bez wspomnień, pamięci autobiograficznej, doświadczeń i podejmowanych decyzji?… Nikim. Stwarzamy się poprzez wybór. A stan naszej świadomości pozostaje z nami na wieczność.
Granica między wiedzą i doświadczeniem często zaciera się, więc może żyjemy po to by coś zrozumieć? Im więcej analizowałem relacji osób, które przeżyły śmierć kliniczną, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że życie jest wieczne, trwa po śmierci i trwało przed narodzinami, a my jesteśmy odważnymi ochotnikami, którzy zeszli na Ziemię po to, by duchowo się rozwijać, a życie tutaj należy do gatunku tych trudniejszych symulacji. Nie pamiętamy jednak swojej „przeszłości”, ponieważ pochodzimy ze świata, w którym czas nie istnieje, a poza tym świadomość innych realiów przeszkadzałaby nam w graniu w życie i doświadczaniu w tej rzeczywistości.
